Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie, słusznie napisał w akcie fundacyjnym swojej Akademii, kanclerz Jan Zamoyski. Młodzież, edukacja, Rzeczpospolita… Nie ma chyba lepszego momentu na utyskiwanie w tej materii, niż gorący i napięty okres matur. W takich chwilach do znudzenia wałkuje się starym porzekadło o przedwojennym świadectwie dojrzałości, które było więcej warte, niż obecny dyplom magisterski. Jako, że swoją maturę napisałem dosyć dawno i później do arkuszy nie sięgałem, z przymrużeniem oka traktowałem informacje o ciągłym spadku poziomu. Trochę przez przypadek, rozwiązałem dzisiaj WOS na poziomie rozszerzonym i myślę sobie tak: albo dziadzieję i robię się nieuleczalnie złośliwy, albo coś jest nie tak. Pomijam fakt pytań w stylu: zdjęcia Buzka i Belki i zagadka: dopisz nazwiska do fotografii polityków. To co mnie naprawdę powaliło, to pytanie nr 25, podpunkt 2. Brzmi on dosyć niewinnie, więc bez obaw go zacytuję:

Wskaż niezgodność pomiędzy wiedzą naukową zaprezentowaną w drugim z tekstów a przekonaniami łotewskich Polaków na temat zmiany narodowości”.    

Dlaczego się czepiam? W tekście załączonym do pytania czytamy m.in., że: „Wśród typowych sformułowań definiujących, co to znaczy być Polakiem, najczęściej pojawiały się następujące ”być Polakiem to ‘nie skrywać polskości’, „nie wypierać się polskości’. Przerwanie międzypokoleniowego przekazu polskości jest postrzegane jako ‘zdrada’ polskości […]. Nie można ‘stać się’ Łotyszem czy Rosjaninem, kiedy pochodzi się z polskiej rodziny [...]. Bóg, powołując człowieka do życia, powołuje go jako przedstawiciela narodowości, odrzucenie swej narodowości, nie zrywa więzi z narodem. Ktoś, kto to czyni, jest nadal postrzegany jako członek narodu, lecz uważa się go za odszczepieńca, zdrajcę […]”.

Koniec cytatu z pierwszego tekstu, a teraz drugi „naukowy”.

Traktowanie identyfikacji narodowej jako cechy predestynowanej w sposób automatyczny i fatalistyczny coraz mniej odpowiada perspektywom współczesnego świata, nacechowanego przestrzenną i społeczną ruchliwością. Większość ludzi, także w rozwiniętych krajach Europy, zachowuje wprawdzie w ciągu swego życia narodowość przekazaną przez rodzinę swego pochodzenia, nie jest to jednak naturalna konieczność, ale rezultat kulturowego oddziaływania, które może ulec modyfikacji. [...] identyfikacja narodowa może ulec całkowitej przemianie w toku życia jednostki. Taka przemiana jest tutaj określana jako konwersja narodowa”.

A więc Polski nie można zdradzić, nienaukowo jest czuć dumę z polskości. Narodowość to proces kulturowy, który może ulec modyfikacji. Jak kolor włosów albo miłość do Barcelony, zamiast Realu. Wszystko jedno w którą stronę. Biedni Łotewscy Polacy, żyjący w okopach archaicznego nacjonalizmu. Poza zmienić paradygmat, tak, aby odpowiadał perspektywom współczesnego świata. Takie będą Rzeczpospolite, jak sobie młodzież wychowamy. A zatem ku nauce – na przekór narodowemu zaściankowi!